posted by holee on grudnia 17
Jednym z najbardziej popularnych “bełtów” (7. miejsce w rankingu strony winka.net) jest “Platon”. Nazwa taniego wina o tej nazwie pada w komedii Juliusza Machulskiego “Pieniądze to nie wszystko” – historii spotkania filozofa-przedsiębiorcy (granego zresztą przez Marka Kondrata) z najwierniejszymi konsumentami produkowanego przez niego “Platona” – mieszkańcami popegeerowskiej wsi Brześce.
Pokazana w filmie rzeczywistość upadłej polskiej prowincji jest oczywiście przerysowana, a obrazowi zarzucano nawet, że ma ośmieszać sportretowaną grupę społeczną. Niemniej pokazuje z pewnym ciepłem zarys tego, co w zupełnie innych, przerażających odcieniach wyłania się z telewizyjnych reportaży i filmów dokumentalnych. Bo największe spożycie tanich win pokrywa się z rejonami biedy, rezygnacji i marazmu, gdzie dzień zaczyna się i kończy niczym spełnienie ponurego żartu producenta trunków o nazwach “Na Dzień Dobry” i ”Na Dobranoc”. “Ja bym tak mógł całe życie: żonka i arizonka, i wystarczy” – mówi jeden z bohaterów słynnego dokumentu Ewy Borzęckiej sprzed dekady.
Podobne postaci spotykamy w ”Tartaku” Daniela Odiji. Mimo że motyw konsumpcji taniego wina pojawia się w polskiej literaturze zarówno starszej (”Siekierezada” Edwarda Stachury), jak i współczesnej (”Bombel” Mirosława Nahacza), to jednak nie stworzyła ona powieści o typowych jego konsumentach, prozy o pospolitych pijaczkach na miarę “Tortilla Flat” Johna Steinbecka. Co innego w muzyce rozrywkowej, zwłaszcza pokolenia festiwalu w Jarocinie. Nazwa znanego zespołu hardrockowego Acid Drinkers oznacza w istocie “kwasożłopów”. Najwięcej słów o trunku wykrzyczały zespoły punkowe. Legenda polskiego punku, bieszczadzki KSU, poświęcił winom owocowym dwa utwory. “Już razem pijemy ten szampan dla mas / I wszystko w nim znajdziesz bród, siarę i kwas” – to słowa jednego z nich.
Spora grupa konsumentów to także młodzież i studenci. Ceny za butelkę wahają się zazwyczaj w granicach 3-5 zł, a samo spożywanie trunku pogardzanego przez ogół podkreśla kontestację. Może jednak doczekamy czasów, gdy znakiem szlachetnej kontestacji będzie lampka wina gronowego do kolacji?