posted by eleonora05 on stycznia 2
Nie dacie wiary, ale Gośka poszła w dniu wczorajszym do wieszczki o imieniu Wrózka Lea Szach. Gabinet, pokój, sala- nie wiem jak to nazwać, czarodziejki mieści się na Alejach Jerozolimskich w Warszawie.
Pojechała tam, wstąpiła do środka i co wróżka jej zaproponowała za sowitą odpłatność? Oczywista znany i niezmienny od lat tarot. Co dziwne, na ścianach wróżki wisiały rysunki przedstawiające meble. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.
Ale ale, opisuję dalej. Weszła dziewczyna do środka, wróżka zaczęła kłaść tarota i nagle wzmogła się burza na ulicy. Ja to bym chyba tam przekręciła się ze strachu. Nie ma to jak atmosfera. Takiego jej psikusa spłatał los. W trakcie jak wróżka odsłaniała ostatnią kartę akurat huknął niedaleko piorun.
Nie zdradzę wam, jaki był wynik tarota, co jej powiedziała wróżka, ale wiedzcie, że jak tylko otworzyła drzwi wyjściowe z lokalu wróżki deszcz przestał padać a pięć minut później świeciło Słońce. Ja nie mam odwagi iść do wróżki, a po tym co mi opowiedziała na pewno nie pójdę.